2019-07-12 Electric Light Orchestra & Phil Bates w Teatrze Letnim

    3 maja 2019 roku upłynął w Inowrocławiu pod znakiem dobrej zabawy w rodzinnym gronie. Trzecia już odsłona „Majówki na piątkę”, która odbyła się w muszli koncertowej i na placu przed nią, przybrała formę festynu rodzinnego i spotkania z szalonym magikiem Panem Ząbkiem. Choć pogoda nie rozpieszczała festynowiczów, zaprawieni w zabawowych bojach inowrocławianie wycisnęli z imprezy maksimum emocji, zabierając do domu wspomnienia warte ocalenia.
    Jego matką PASJA do sztuk cyrkowych i sprawiania radości ludziom poprzez pokazy iluzjonistyczne, a ojcem MAJSTERSZTYK iluzji i grozy, okraszony nietuzinkowym humorem. Występował w takich programach jak „Mam Talent”, „Mali Giganci”, „My3″, „Magicy z ulicy”, za każdym razem zaskakując coraz bardziej. Nic dziwnego, że oczy publiczności, szczególnie tej najmłodszej zwrócone były w jego stronę. Pan Ząbek, a prywatnie Marcin Połoniewicz, skutecznie wciągnął widzów w swój niebanalny program, pozwalając im współtworzyć spektakl magiczny poprzez występowanie w roli asystentów. „Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma”, a Pan Ząbek ma tchórzofretkę Alfredzika i worek humoru bez dna. Zaproszone na farmę iluzji dzieci były świadkami m.in. balonowego numeru, wędrującej chusteczki, magicznego jajka, zaskakującego pokazu z wężem i innych wywołujących śmiech numerów. Nie zabrakło chwil grozy w momencie przebijania języka szpikulcem i rosyjskiej rurelki z takerami tapicerskimi.
    Kujawskie Centrum Kultury zadbało o atrakcję niemalże z kosmosu, jaką są latające rowery – połączenie roweru, huśtawki i karuzeli. Uczestnicy zabawy mogli za pomocą siły własnych nóg wznieść się aż 7 metrów nad ziemię i stamtąd podziwiać widoki. Tego typu atrakcja pojawiła się w Inowrocławiu po raz pierwszy. Nie brakowało chętnych do ekstremalnej jazdy w powietrzu. Skusili się zarówno młodsi, jak i starsi festynowicie. Po prostu każdy chciał spróbować, lecz nie każdy odważył się. O dobry nastrój dbał zespół coverowy z Gdańska Rock and Feler, który dobrą, bo polską muzykę przyprawiał światowymi hitami, serwując program i do tańca, i do zasłuchańca (to tak żeby rymowało się). W strefie rekreacyjnej pojawiły się smerfastyczny placu zabaw ze zjeżdżalnią i czujnym Gargamelem w tle, dmuchaniec dla milusińskich do lat pięciu, obowiązkowe na każdym szanującym się festynie malowanie twarzy i skręcanie balonów, a ponadto słodka wata i popcorn. Na tych, którym apetyt wzmaga się na świeżym powietrzu, czekały skwierczące na ruszcie, odpowiednio przyprawione kiełbaski.