2019-02-01 Kabaret Ani Mru Mru w programie „Cirque de volaille!”

    9 listopada 2018 roku w Galerii Miejskiej na piętrze inowrocławskiego teatru wyrosły na fundamentach rysunku papierowe miasta, wyłoniły się z chaosu, by w ciszy pokłonić się widzom i opowiedzieć historię bohaterów monochromatycznych kompozycji. Swoje prace zaprezentowała koszalinianka z wyboru i urodzenia, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku Greta Grabowska.
    Jej imię w języku staronorweskim oznacza leśnego duszka, istotę tajemniczą. Być może imienna emanacja sprawiła, że ciągnie ją do natury, przestrzeni i rzeczy z nią związanych. Twórczość koszalinianki wyrasta z jej dwóch największych pasji – architektury i papieru. Papier fascynował ją od pierwszego dotknięcia. Delikatność liści i chropowatość kory – to właśnie urzeka ją w tym materiale. Nazywa go swoją drugą skórą. Artystyczne ukojenie odnajduje, gdy wyczuwa jego strukturę, usłojenie, chłonność, nasyca go pigmentami. Gdy mówi szelestem papieru, jej oczy błyszczą, a na twarzy pojawiają się lekkie wypieki.
    Ściany galerii ozdobiły kolaże z pogniecionych i porozrywanych kawałków gazet, papieru czerpanego, kartonów, bibuły japońskiej, chińskiego jedwabnego papieru. Gniecione papiery najczęściej uzupełnione są rysunkiem węglem, kredą, pastelami. Wszystko utrzymane w monochromatycznej gamie, syntetycznej formie, zgodnie z zasadą: maksimum wyrazu poprzez minimum środków. Artystka w swych pracach dotknęła miejskich przestrzeni. Wertykalnymi i diagonalnymi liniami uporządkowała chaos. Bawiąc się planami miast, stworzyła prace wrażeniowe. Dzięki temu uczestnicy wernisażu razem z Gretą Grabowską w roli przewodnika „ruszyli” w miasto, by przechadzać się jego ulicami, skradać zaułkami, mijać zgiełkliwe arterie.
    Artystka, która doświadcza fascynacji miejscem, komponuje wielowarstwowo, plamy przełamując światłem, zapisuje emocje, wchłania wertykalne rytmy pejzaży miejskich, duże płaszczyzny zagęszcza kredką, z dużą łatwością wciągnęła widzów do swojego świata, do wspomnień, które nadal mieszkają na gzymsach, pośród kamienic z oficynami i wysokimi oknami, utrwalonych w kolażach.

    "Na początku każdej pracy jest fascynacja. Trzeba zauroczyć się jakimś miejscem, sytuacją, grą światła, odgłosem, czasem skrzypieniem posadzki, chrzęszczeniem drzwi. To jest trudne do przewidzenia, ale jest taki moment, gdy czujemy, że to jest to, coś świetnego, co chciałoby się zamknąć w prostokąt swojego papieru, choć w części to zachować. Fascynacja wymaga przetworzenia autorskiego. Wracam do zacisza pracowni, na podstawie zdjęć, szkiców przystępuję do wykonywania pracy. Określam format, tonację, przygotowuję barwy papieru. Bardzo często robię to u mojej mamy w ogrodzie. Jak papiery wyschną wiatr roznosi je po ogrodzie, a ja je zbieram z drzew i krzewów, jak jakiś rodzaj prania. Następnie wracam do pracowni, gdzie już w skupieniu, przystępuję do komponowania. Zakładam pierwsze plamy barwne, tak jak malarz robi podmalówkę, nanoszę na to siatkę rysunku, konstruuję perspektywę klasyczną, renesansową, a następnie przeklejam to kolejnymi warstwami papieru, różnymi formatami, barwami, ponownie nanosząc warstwę rysunku węglem, dodaję laserunek farbami, suche pastele. Czasami tych warstw jest bardzo dużo i muszę pilnować się, by nie przekroczyć momentu, w którym przegadam tę pracę" – wyjaśniła artystka.

    Wystawę można oglądać do 8 grudnia, w godzinach funkcjonowania Galerii Miejskiej, tj. od wtorku do piątku w godz.12.00-18.00 i w soboty od 10.00 do 16.00.

    Greta Grabowska – ur. w Koszalinie. Studia plastyczne ukończyła na ASP w Gdańsku, na wydziale architektury wnętrz, w pracowni Prof. Zbigniewa Parandowskiego. Następnie Architekturę Krajobrazu na SGGW w Warszawie u Prof. Jana Rylke. W swoim dorobku ma blisko trzydzieści wystaw indywidualnych i kilkadziesiąt zbiorowych. Jej prace znajdują się w wielu prywatnych kolekcjach w kraju i poza jego granicami.

 

 

baner 2